czwartek, 14 listopada 2013

Zakupy w Hean

Witajcie kochani!

Ok. 2 tyg. temu zamówiłam "Torbę nowości" w sklepie internetowym HEAN. Zachęcam Was do rzucenia okiem na zestaw kosmetyków wchodzących w skład owej torby, ponieważ cena 34,99 zł za 3 pełnowartościowe produkty + 3 próbki według mnie nie jest ceną wygórowaną. Link do strony znajdziecie tutaj




W skład "Torby nowości"  wchodzą:

 Mineralny puder bambusowy High Definition (502 Natural Beige)




 Zapewnienia producenta:



Muszę przyznać, że zgadzam się z tym co pisze producent, z jednym małym "ale"(zawsze jakieś musi być :)). W przypadku mojej bardzo tłustej skóry efekt matujący nie utrzymuje się zbyt długo (ok. 1h), ale myślę, że w przypadku cery mieszanej sprawdzi się o wiele lepiej. Według mnie produkt jest także dosyć wydajny, nie biorąc pod uwagę faktu, że przy aplikacji część pudru rozsypujemy "po kątach" (w końcu to puder sypki).


Rozświetlający korektor do twarzy i pod oczy High Definition (101 Porcelain)




Początkowo kolor troszkę odstrasza swą jasnością



Ale po rozprowadzeniu i wklepaniu w skórę efekt jest nie najgorszy



Korektor nie posiada delikatnych drobinek (jak większość kosmetyków rozświetlających), jednak mimo to ewidentnie rozjaśnia cienie pod oczami, dość długo się utrzymuje i nie zbiera się w drobnych zmarszczkach. 


Maskara Gigant Shock XXL


Gdy tylko otworzyłam tą maskarę, od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Tusz na szczotce okazał się zaschnięty i nie nadaje się do użytku (no chyba, że rozcieńczę go wodą). Okazało się, że przysłano mi produkt przeterminowany... i to grubo po terminie (02.2013). 

 


 A miała być torba nowości...



No ale cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Czas na próbki 3 kosmetyków:


Podkład Matt Touch (świetlisty beż)


Niestety dla mnie okazał się troszkę zbyt ciemny. A jeśli chodzi o jego działanie to nie powiedziałabym, że jest to puder matujący, a raczej nawilżający.

Jak wygląda produkt pełnowartościowy znajdziecie tutaj




Pomadka do ust Classic Colours Festvial (nr 12 Margaretka)
Lip Gloss Colour Obsession formuła Long Wear (nr 41 Delicate Mousse)




 Czyli 2 wisienki na torcie :)

Pomadka w kolorze fuksji, na który miałam już ochotę od dłuższego czasu, lecz ze względu na kształt moich ust (małe, wąskie) obawiałam się, że nie będzie to dobrym pomysłem. Ale co tam, raz się żyje,a ponieważ jest to tylko próbka, nie będzie czego żałować. Na szczęście moje czarne myśli odeszły w niepamięć. Pomadka bardzo gładko rozprowadza się na ustach, ma przyjemny zapach oraz smak :) Jedyną rzeczą jaką mogłabym jej zastrzec jest to, że aby uzyskać pożądany intensywny odcień należy troszkę się namachać.


Błyszczyk to typowy nudziak, w sam raz na zimę (takie kolory zawsze kojarzą mi się z tą porą roku ;)) Opakowanie pełnowartościowego kosmetyku (link) trochę przypomina mi Apocalips z Rimmela.
Błyszczyk ma przyjemną konsystencję i dość długo trzyma się na ustach, nie sklejając ich aż tak bardzo.



W paczce z zamówieniem oprócz wyżej wymienionych produktów znalazłam także mały gratis od firmy, co dodatkowo poprawiło mi humor ;) :


Soczysta czerwień, lekko podchodząca pod pomarańcz. Trwałość mile mnie zaskoczyła (mam go od poniedziałku na paznokciach, a do dziś starły się tylko lekko końcówki paznokci) i uważam, że pod tym względem bije nawet markowe lakiery, takie jak Sally Hansen czy Inglot (które już po kilku godzinach się u mnie ścierają).


Podsumowując, zakupy uważam za udane :) (mimo przeterminowanej maskary). Zdecydowana większość produktów przypadła mi do gustu, nie tylko pod względem jakościowym, ale też cenowym (na dobrą sprawę otrzymałam 7 kosmetyków za 34,99 zł ;))

A co Wy sądzicie o kosmetykach firmy Hean?

Pozdrawiam, 
Ola






poniedziałek, 11 listopada 2013

zakupy w hebe

Witajcie!

Jakiś czas temu wybrałam się do niedawno otwartej u nas drogerii Hebe, w związku z czym chciałam się pochwalić moimi zdobyczami (na szczęście za wiele tego nie ma).





Na pierwszy ogień pójdzie podkład Lirene City Matt (nie wiem, które to już opakowanie, chyba straciłam rachubę ;)) odcień 203 jasny. Uwielbiam ten podkład za to, że po kilkunastu sekundach od jego nałożenia ma się uczucie jakbyśmy twarz musnęli pudrem sypkim, dzięki czemu staje się ona aksamitna w dotyku i zmatowiona.  Jeśli chodzi o trwałość matu to u mnie jest to ok. 2h (muszę tutaj zaznaczyć, że mam bardzo tłustą, trądzikową cerę). Dodatkowym atutem produktu jest jego opakowanie z pompką, co pozwala na wygodne oraz higieniczne dozowanie kosmetyku. Cena ok. 24 zł.




Lactacyd czyli mój faworyt jeśli chodzi o higienę intymną. Stosuję go od kiedy nabawiłam się infekcji i zastosowanie każdego innego płynu powoduje jej powrót. Płyn nie ma zbyt gęstej konsystencji, ale nie przecieka także między palcami. Zapach delikatny, przyjemny dla nosa. Cena ok. 14 zł









Tym razem nowość w mojej łazienkowej szafce kosmetycznej: Suchy szampon Radical. Przyznam się szczerze, że odwiedziłam hebe z zamiarem kupna suchego szamponu Batista. Ale ponieważ został już tylko 1 na półce w dodatku o nieciekawym zapachu, skusiłam się na Radicala.
Pierwsze psiknięcie nieco mnie zaniepokoiło. Przyzwyczajona do rossmanowskiego suchego szamponu wydawało mi się, że dozuje zbyt małą ilość skrobii. Efekt końcowy okazał się podobny do szamponu z rossmanna, tyle że bez siwej czupryny :) Cena ok 10 zł.




 Na sam koniec szampon Glis Kur Marrakesh Oil & Coconut, również dla mnie nowość. Producent zapewnia o głębokiej pielęgnacji bez obciążenia. Z tym ostatnim się niestety nie zgodzę. Włosy po umyciu są mało puszyste, chociaż nie przetłuszczają się tak szybko, co jest dla mnie zaskoczeniem. Mimo to nie kupię go ponownie (lubię czuć, że mam coś na głowie ;)). Cena ok. 16 zł.





















To by było na tyle Moi Kochani :) Dajcie znać czy używaliście tych produktów i czy macie o nich podobne zdanie.

Pozdrawiam Was cieplutko, 
Ola

Mój pierwszy raz...

Witajcie!

Mam na imię Ola i jak już zdążyliście zauważyć jestem tutaj nowa. Po wielu miesiącach namysłów i wątpliwości udało mi się zmobilizować do założenia bloga (YAY!). Znajdziecie tutaj przede wszystkim moje opinie na temat kosmetyków, które miałam okazję przetestować na własnej skórze. Nie chcę się jednak ograniczać, dlatego od czasu do czasu uraczę Was relacjami z zakupów "ciuchowych". 
Tyle tematem wstępu, zapraszam do odwiedzania i komentowania :)

Pozdrawiam,
Ola